| Podróże małe i duże – samolot i bagaż podręczny |

W poniedziałek lecę do Polski! Będzie to tylko tygodniowa wizyta, ale i tak tupię z radości. Już kilka razy latałam, ale przeważnie były to wycieczki do Danii i na około kilka tygodni, więc sprawa była nieco prostsza. Bagaż rejestrowany jest dodatkowym kosztem, przynajmniej na krótszych dystansach. Uznałam więc, że nie jest mi potrzebny na te kilka dni. Ale jak spakować się tylko w podręczną torbę?

Pogoda ma być idealna, a najpotrzebniejsze rzeczy (dezodorant, szczoteczka do zębów, większość bielizny) kupię na miejscu, ale warto mieć jakiś plan. Pierwszy raz spróbowałam zorganizować sobie kilka zestawów ubrań, w których dół mogę dowolnie łączyć, w ten sposób mam topów na wszystkie dni (+ dwa w razie jakiegoś problemu) i zaledwie materiałowe doły, które zajmują mało miejsca.
Najcieplejsze ubrania zakładam na siebie. Ten, kto chociaż raz był na pokładzie samolotu wie, że mimo, iż lato za oknem, to powietrze w kabinie jest zimne. Zabieram więc bluzę i kurtkę jeansową.

Stąd kolejny punkt – outfit do samolotu. Lecę z chłodniejszego miejsca do cieplejszego, zmiana nie będzie tak drastyczna, ale lepiej się nie przeziębić w trakcie urlopu. Na dłuższe podróże lubię wygodne ubrania, które w dodatku mogę nakładać warstwowo. Dlatego pewnie polecę w jakimś t-shirtcie, bluzie i kurtce.

XXXX

Ubrania wybrane, czas na kosmetyki i leki. Pamiętajcie sprawdzić, co linie lotnicze mają w regulaminie. Przeważnie kosmetyki nie powinny mieć większej pojemności niż 100 ml i muszą być przechowywane w specjalnej, przezroczystej torebce o podanych wymiarach i pojemności.
Leki zaleca się mieć zawsze w podręcznym, tak na wszelki wypadek, gdyby Wasz odprawiony bagaż poleciał na drugi koniec świata i zostawił Was na pastę losu.

Zabieram ze sobą laptopa, czytnik i telefon, a co za tym idzie ładowarki. Jeśli podróżujecie w jakieś totalnie dzikie miejsca, to sprawdźcie Wasze adaptery! Albo cieszcie się wakacjami offline! ?

Plecak, torba czy walizka? Osobiście skłaniam się ku walizkom, ale mam plecak o tych samych wymiarach, który jest prostokątny. O wiele lepiej się podróżuje z wolnymi dłońmi. Pamiętajcie jednak, żeby wszystkie dokumenty, pieniądze mieć na oku! Kieszonkowcy lubią turystów!

Co do dokumentów. Ja wiem, że każdy (przynajmniej mam taką nadzieję!) wygląda w paszporcie jak ziemniak, ale lepiej dmuchać na zimne i korzystać z niego, nawet w krajach europejskich. Mimo, iż Dania należy do EU i chciałam uniknąć pokazywania mojej buźki w paszporcie przedstawiając totalnie odjechane zdjęcie dowodowe (jak na dowód jest spoko, ok?!), Pan przy barierkach nie za bardzo ogarnął i tak musiałam przedstawić inny dokument. Po co się denerwować? Paszport w kieszeni, moi Drodzy!

Bilety zawsze drukowałam, tym razem skusiłam się jednak na wersję elektroniczną i aplikację PassWallet, która trzyma wszystkie moje bilety lotnicze w jednym miejscu. Dobra opcja dla grupy podróżujących z wieloma lotami. Zobaczymy jak się sprawdzi. W razie problemu można wydrukować bilet w salonie linii na lotnisku, także luz.

XXXX

Jak się pakować, żeby przez kontrolę przejść szybko i sprawnie?

Przede wszystkim na samo dno torby daj ubrania, buty, itd. Te rzeczy zostaną spokojnie prześwietlone. Wszelkie ładowarki i inne kable warto spakować w jedną kosmetyczkę, co ułatwi nam ich wyciągnięcie – one idą w następnej kolejności. Na wierzch, przynajmniej do kontroli, dajemy elektronikę. Ona musi być prześwietlana oddzielnie. Jeśli nie wiecie po co tyle zasad to już tłumaczę. Są ludzie, którzy czekają na swój lot 2h przed czasem i tacy, którzy wbiegają na ostatnią chwilę, a co za tym idzie kontrolę muszą przebiegać szybko. Nike nie będzie czekał, aż zbierzesz swoje manatki na końcu taśmy.

XXXX

Dodatkowe porady!

  1. Załóż buty, które szybko zdejmiesz i założysz. Czasami kontrolę są dokładniejsze.
  2. Jeśli dookoła jest gorąca, Twój bagaż pęka w szwach, a Ty masz na sobie już 3 swetry i musisz dodać kolejny to spróbuj zawiązać go wokół bioder. Wiem! Co za brak gustu! Ale lepsze to niż płacić za ciężki bagaż ? (niektóre linie pozwalają na podręczny bagaż i dodatkowo koc lub nakrycie wierzchnie!)
  3. Guma do żucia pod ręką! Ze względu na zmianę ciśnienia, nasze uszy lubią się zatykać. Rzucie gumy powinno pomóc. Ja niestety należę do tych co mają zatkane całą podróż…
  4. Balsam do ust, cokolwiek co nawilży będzie Ci potrzebne. Powietrze w samolocie jest bardzo suche, lepiej coś mieć w kieszeni.
  5. Jeśli macie na sobie odkryte buty to spakujcie puchate skarpety. W samolocie możecie je założyć, a potem ściągnąć jak gdyby nigdy nic ?
  6. Przekąski w samolocie zawsze są droższe, z tego co wiem, przez kontrolę można przejść z zapieczętowanymi batonikami.

| Walentynki – Dla Niego |

Dzisiaj przedstawiam Wam listę prezentów, które mogę spodobać się Waszym mężczyznom. Tak jak ostatnio przedstawiam kilka propozycji, które możecie mieszać ze sobą.

1. Elektryczna maszynka do golenia to coś co zawsze się Panom przyda. Dobrze jest zainwestować raz a porządnie, w końcu ma to służyć na przynajmniej kilka lat. Do tego coś, za czym mój partner szaleje, zestaw klocków LEGO, bo przecież tak jak dziewczyny lubią maskotki, tak chłopcy lubią czasem coś zbudować 😉
2. Coś dla fana dobrej muzyki. Słuchawki bezprzewodowe, które świetnie odwzorowują dźwięk, a do tego karta podarunkowa do serwisu Spotify. Świetne połączenie, z którego na pewno nie jedna osoba by skorzystała.
3. Szukasz czegoś praktycznego, co będzie prawie codziennie o Tobie przypominać? A co powiesz na skórzany pasek i portfel? Czasami można trafić na porządny zestaw, który w dodatku jest pięknie zapakowany. Nie zapomnij włożyć swoje zdjęcie do środka 😉
4. Czasami mężczyźni lubią dostać walentynkę, tak jak my. No ale przecież nie będą jej wszędzie ze sobą nosić, dorzuć zegarek i niech Twój partner zawsze będzie na czas w niesamowitym stylu.
5. Panie miały koktajl w chmurach, a dla panów mam kurs przetrwania. Nie jest to czołganie się w błocie, ale niesamowite dni pełne nauki i ciekawych porad, wszystko zwieńczone ogniskiem późnym wieczorem. Prawda, że świetnie? Podsyłam Wam link do ostatniej opcji.

Universal Survival

To już ostatni lista pomysłów na Walentynki. Jak Wam podobały się moje opcje?

| Walentynki – Dla Niej |

Walentynki już lada moment, a Ty w tym roku uznałeś, że zaskoczysz bliską Ci osobę. Chętnie Ci w tym pomogę! Oto kilka pomysłów ode mnie, dla Ciebie.

1.  To opcja dla kobiet, które dzielnie dążą do celu. Planner, w którym zanotuję wszystkie ważne sprawy, a do tego piękny portfel. Oba prezenty są bardzo praktyczne i na pewno ucieszą każdą dziewczynę.
2. Kolejna opcja, tym razem idealna jeśli chcesz być okrzyknięty uroczym romantykiem. Kwiaty pięknie ozdobią wnętrze, a pluszak będzie jej o tobie przypominał. Z pewnością nie jedna będzie jej zazdrościć.
3. Coś tradycyjnego, czyli walentynka i biżuteria. Ja sama należę do tych, które kochają otrzymywać ręcznie wypisane kartki, a jeśli osoba, którą obdarowujesz kocha błyskotki to z pewnością będzie to miły dodatek.
4. Tutaj masz dwie opcje. Możesz zaprosić ukochaną na manicure hybrydowy, gdzie się zrelaksuje, a potem będzie pytać czy podoba Ci się jej dłonie, bo w końcu uwielbiamy się dla Was Panowie stroić. Albo możesz poszukać w okolicy kursów, na którym Twoja kobieta nauczy się wykonywać dany zabieg i zyska certyfikat. Wybór należy do Ciebie.
5. Na ten pomysł wpadłam, gdy przez przypadek trafiłam na stronę wyjatkowyprezent.pl. Strona w swojej ofercie posiada sporą ilość nietypowych prezentów jak na przykład koktajl w chmurach. Może znajdziesz coś dla swojej partnerki?

Wyjątkowy prezent

Drogie Panie, nie martwcie się! Już w sobotę przygotuje listę dla Was 😉

| Jak planuję posty? |

Już od ponad miesiąca blog funkcjonuje na nowo. Wpisy pojawiają się o wiele częściej i są systematyczne. Nie mam na pisanie więcej czasu. Jak więc to robię?

Jeśli wcześniejszy blog był uzależniony od mojego tempa czytania, współpracy z portalami, tak ten pozostawia mi ogromną swobodę pisania. Wcześniej próbowałam dodawać wpisy raz w tygodniu, do tego nie wiedziałam, że Blogger ma opcje planowania wpisów, przez co mogę go wrzucić nawet miesiąc wcześniej, ale nie wyświetli się do dnia, w którym to ustawię. Dlatego za czasów książek zdarzało mi się „przespać” jakiś dzień.
Jak to robię teraz?
Przede wszystkim zacznijmy od tego czy wiemy o czym pisać. Załóżmy „gorszą” wersje – nie mamy weny. Szkoda się wypalić na samym początku blogowania, dlatego z pomocą przychodzi kilka stron.
Tumblr jest kopalnią inspiracji. Jeśli inspirują Was zdjęcia to warto tam zajrzeć, jednak potrzebujecie konto, żeby wyszukiwać konkretne wpisy. Dla osób, które nie koniecznie chcą zakładać konto, a mimo to szukają pomysłów, polecam Pinterest. Znajdziecie tam również wiele poradników dla blogerów, z których i ja korzystam, np. mejl z powiadomieniami o nowych postach.

Zapisz się!

Gdy w mojej głowie zrodzi się pomysł zapisuję go w kalendarzu na laptopie jako tytuł wpisu (kalendarz w laptopie jak i w telefonie mam połączone, dzięki temu w każdej chwili mogę go aktualizować). Jeśli mam dobry dzień udaje mi się zapełnić cały tydzień, a gdy wpis jest już na blogu to oznaczam go serduszkiem jako „dodany”.

Zdarzyło Wam się napisać post, dodać, a potem zdać sprawę, że o czymś zapomnieliście? Mam na to sposób. Przede wszystkim nie siadaj do pisania w ostatniej chwili. Dzięki temu masz więcej czasu na zebranie myśli, pomysłów i tego co chcesz zamieścić w poście. Ja do tego celu mam notatnik, w którym pod tytułem postu w myślnikach wypisuję co chce poruszyć w danym temacie. Planuję, kiedy zrobię zdjęcia, jeśli są potrzebne.
Szukanie pomysłu, zapisywanie nagłówków i wypunktowanie o czym będę pisać to chyba najprostsza sprawa do tej pory i zajmuję może z 5-10 minut na jeden post.
Jest to ogromna pomoc w dalszym kroku, czyli tworzeniu wpisu. Mamy dwie opcje, bezpośrednie pisanie na stronie bloga albo tak jak ja to robię, w Wordzie. Wszystkie posty od prawie dwóch lat mam zapisane w konkretnym folderze (w razie przypadkowego skasowania ze strony, mogę go odzyskać).
W programie uwzględniam wszystko. Grafikę na początku, kilka zdań wstępu, przerwę, rozmieszczenie zdjęć. Dzięki temu przenoszenie „wypocin” na bloga zajmuję kila minut, a nie muszę się martwić czy wszystko będzie czytelne, czy obrazy są w odpowiednich miejscach. W nawiasach, pogrubioną czcionką często zapisuję jeśli będę musiała coś dodać na Blogerze, np. linki do innych blogów, filmów. Wtedy mam pewność, że nic mi nie umknie, gdy będę zamieszczała wpis.

Mam już wszystko. Zrobiłam nagłówek do wpisu oraz na Instagram. Post jest napisany. Nie pozostaje mi nic innego jak wrzucić go na bloga. Co jeśli to nie jest jego kolej? Albo macie zamiar wyjechać?
Blogger ma opcje zaplanowania wpisów do przodu. Wystarczy w edytorze postu zmienić czas publikacji. Moje pojawiają się w każdy poniedziałek, czwartek i sobotę dokładnie w południe.
Czy coś się zmieniło?
Planowanie o wiele ułatwiło mi blogowanie. Przede wszystkim czuję się o wiele lepiej, z racji, że posty są częste i systematyczne. Fakt, że nie zaczęłam jeszcze szkoły i w ciągu miesiąca coś może się zmienić jest całkiem możliwe. Jednak na daną chwilę nie czuję, żebym musiała pisać, a wręcz przeciwnie mam do tego ochotę. W dodatku mam wrażenie, że spędzam nad blogiem o wiele mniej czasu niż to robiłam wcześniej. Wszystko tylko dlatego, że rozplanowałam wpisy na kilka dni i każdego zajmuję się czymś innym.
Co sądzicie o takim sposobie? Jak Wy planujecie wpisy? 🙂

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Babci i Dziadków!

| Moja lista życzeń – Zima |

Zima to bardzo przyjemny okres, szczególnie jeśli pomyślimy o świętach, chwilę później mamy sylwestra i Nowy Rok, a potem walentynki. Tak się składa, że w lutym są również moje urodziny, to właśnie przez to okres zimowy stał się miesiącami zachcianek. 

  1. Porządna torba, która pomieści kosmetyczkę i laptopa to mój must have. Zależy mi na takiej, która nie wydaje się być worem bez dna… ale dokładnie tyle mieści! Idealna w sytuacji, gdy idziecie po jedną rzeczy, a wynosicie pół sklepu. Poza tym wygodna i pasująca do wszystkiego.
  2. Pędzle. Tym razem nie skuszę się na komplety i inne cuda. Marzy mi się jeden płaski to podkładu, jeden do różu i może bronzera. Trzy pędzelki to jeszcze nie jakiś ogromny wybryk, ale chciałabym, żeby razem wyglądały zgrabnie, nie były za ciężki i nie miały długich trzonków. Włosie mięciutkie i dobrze „trzymające” produkt.
  3. Taaak… jeden z moich droższych wybryków, ale chyba najbardziej usprawiedliwiony. Pod koniec stycznia zaczynam szkołę, a wszystkie zadanie będę wykonywać na laptopie. Będzie to głównie obróbka w programach typu Photoshop, więc potrzebuję czegoś na tyle stabilnego, żeby całość chodziła bardzo płynnie. Do tego kilka moich udziwnień jak matowa matryca, biały kolor obudowy. Mój aktualny laptop sprawia mi trochę kłopotów, które w domu nie są na tyle irytujące, jak mogłyby być w szkole podczas pracy.
  4. Gdybyście mogli zobaczyć moje miejsce do pisania! Jest prawie idealny, brakuję mi tylko małej lampki. I dokładnie taką chcę! Z pomocą przyjdzie nam Ikea na początku stycznia, tym razem moja biała lampka na klips zmieni się w miedzianą.
  5. Bielizny i skarpetek nigdy dość! W wakacje wyrzuciłam wszystkie usztywniane, wypchane biustonosze i przeszłam na soft bras, które nie dość, że są o wiele wygodniejsze, to w dodatku na kobietach, które nie zostały obdarzone większym biustem wyglądają nieziemsko!
  6. Aparat to zachcianka moja i partnera. On, uwielbia robić zdjęcia i jest w tym bardzo dobry. Ja, chętnie bym zamieniła aparat w telefonie na takie cudeńko. Myślę głównie o swoim blogu i postach, ale z pewnością wykorzystałabym w innych celach. Raczej nie zachcianka na już, ale gdzieś w niedalekiej przyszłości?
  7. Kocham Snape, czytam Pottera po raz pierwszy. To oczywiste, że właśnie ta figurka będzie moją pierwszą z tej serii.
  8. Bardzo lubię tworzyć w Gimpie. Od jakiegoś czasu posiadam jednak nowy program, która oferuje opcje malowania/rysowania wraz z natężeniem nacisku. Niestety touchpad
    i myszka nie są w stanie tego wykorzystać, więc dlaczego by nie spróbować z tabletem graficznym?

Czy coś z mojej listy przypadło Wam do gustu? Może jesteście w stanie mi coś polecić? Chętnie się dowiem!