| Cud w płynnej postaci – olej z The Body Shop |

W sierpniu minie rok odkąd zaczęłam przykuwać uwagę do nawilżenia mojej cery. Zaczęłam od silnego kremu z The Body Shop, który po kilku miesiącach niezastąpionej pomocy, stał się za silny na moje potrzeby. Po nałożeniu go wieczorem, rano nadal miałam spory film na skórze. Uznałam, że czas na zmianę.

The Body Shop ma całkiem dobrą renomę, a ponieważ mam dostęp do stacjonarnego sklepu, postanowiłam po raz kolejny na nich. Tym razem zależało mi na nieco słabszym nawilżeniu i miałam ochotę poeksperymentować z konsystencją. Wybrałam olej.

Opis producenta:

Infused with three precious seed oils and a blend of seven essential oils, we’ve created the Oils of Life™ Intensely Revitalizing Facial Oil. The lightweight and quickly absorbing texture leaves a non-sticky finish, melting onto the skin, leaving it silky and soft. Instantly, skin appears smoother, more radiant, revived, revitalized and nourished. After 4 weeks, the signs of aging appear reduced, and skin feels more elastic and firm. We searched around the world and selected 3 precious seed oils known for their supreme revitalizing and repairing properties on skin:
Black Cumin Seed Oil from Egypt- known for its concentration in antioxidants
Rosehip Seed Oil from Chile- rich in repairing omega 3 and 6
Camellia Seed Oil from China- naturally rich in nutritive oleic acid

  • Suitable for all skin types, even for sensitive skin
  • Reduces signs of aging
  • Pairs perfectly with our Intensely Revitalizing Essence Lotion and Intensely Revitalizing Cream

W skrócie producent obiecuje nam: wyciąg z 3 nasion połączonych z olejami eterycznymi. Lekka formuła, która szybko się wchłania i nie zostawia lepkiego filtra, za to gładką i delikatną skórę. Cera od razu wydaję się gładsza, promienieje, jest nawilżona i ożywiona. Po 4 tygodniach stosowania można zauważyć spowolniony proces starzenia się skóry, która jest napięta i bardziej elastyczna.  Zawiera 3 cenne wyciągi z nasion, które są odpowiedzialne na ożywianie i odbudowę cery:
olej z czarnuszki – źródło antyoksydantów
olej z dzikiej róży – bogaty w omega 3 i 6
olej z kamelii – bogate źródło odżywczych kwasów olejowych

  • Idealny dla każdego typu cery, nawet wrażliwego
  • Redukuje proces starzenia się skóry
  • Działa z pozostałymi kosmetykami danej linii.

Ale jak to wygląda w praktyce?

Już po pierwszym użyciu wieczorem, nad ranem zauważyłam efekty. Skóra była miękka i przyjemna w dotyku, nie świeciła się, a w dodatku pamiętam jak mój partner oświadczył, że cera wręcz promienieje. Moje zaczerwienione miejsca na twarzy również wydawały się być pod kontrolą.

Spotkałam się jednak z kilkoma opiniami, że zapach jest nieprzyjemny. Dla mnie jednak nie jest drażniący. Dla osób trzecich może się jednak taki wydawać, warto więc sprawdzić w sklepie z czym mamy do czynienia.

Jak stosuję?

Producent zaleca 1-2 krople lub jedną dodatkową przy bardzo suchej cerze. Stosuje się do pierwszej wersji. Po oczyszczeniu twarzy wieczorem, osuszam ją ręcznikiem, a następnie wmasowuję krople w skórę twarzy, szyje oraz dekolt.

Zdarza mi się nałożyć jedną krople przed makijażem i bazą. Dzięki temu wszystko idealnie się miesza, a skóra nie wydziela nadmiaru sebum.

Ile kosztuje cud w płynnej postaci i czy go polecam?

30 ml/ kr. 325,00
50 ml/ kr. 485,00

Jest to olej, a to czyni ten produkt nie zwykle wydajnym, sposób dozowania wpływa na jego korzyść. Opakowania samo w sobie robi wrażenie, a efekty jakie sam olej daję są naprawdę dobre. Nic dziwnego, że produkt jest w takiej cenie.

Uważam jednak, że jest ona sprawiedliwa i zdecydowanie polecam. Zachęcam do przetestowania na swojej skórze, a jak pewnie wiecie The Body Shop lubi rozdawać próbki. Może warto tym razem poprosić o Źródełko Młodości?

| Clothing wishlist – summer 2017 |

Summer is closer, so we slowly start to think about what we will wear. This time though I am thinking about it a little different. Thanks to my grandmother who in accident throw away all my summer clothes (don’t worry, I still love you! ?). Well, at least I am able to change few things and set some new outfits. That’s why I made this list.

First of all, jeans jacket. I try to find the perfect one for past few years in second hands, nice and oversized, so far no luck. It would be perfect for cosy and cool evenings, add hoodie under and rain will not disturb you anymore. The more natural color of denim, the better.

I am extra lazy in summer, that’s why I love dresses and onesies. They always look chic, even the simplest. And with some laces you will look girly and gentle. Well… Using bathroom isn’t the most comfortable thing to do then, but it is worth it.

I fell in love with baseball caps this spring. They are great on bad hair days, comfy and add some grunge to your look. Big yes!

I am always in need of swimwear. ALWAYS. I love to mix different bikinis. The least strings the better in case of sunbathing, but if you are going to get a little wild in water games, the more holding swimwear the better. You know what I mean ? Also I am in mood to get one piece swimwear. I think they are extremely cute for swimming pools when you are not into sunbathing.

I love to wear shorts on so many different occasions. Silky and girly for bike ride and shopping, or jeans and high waisted for night out. I need them!

Shirts off shoulder are my must have this year. They look gorgeous! Just remember to put some sunscreen ?

Last but not least – sport. Since I started to move a little bit more I also started to appreciate sports bra, especially if you hang with your head down. And of course my biggest love at the moment, Adidas pants with three stripes on sides (#slav).

Are you planning some shopping? Any special things? 😀

| Odzieżowa wishlista – lato 2017 |

Lato co raz bliżej, więc powoli zaczynamy myśleć o letnich stylizacjach. Tym razem jednak jestem nieco inaczej nastawiona. Wszystko dzięki mojej babci, która przez przypadek pozbyła się mojej całej letniej garderoby (nie martw się, nadal Cię kocham! ?). Dało mi to szansę zbudowanie mojej garderoby od podstaw. Stąd moja dzisiejsza lista.

Zacznę od jeansowej kurtki. Już od kilku lat poluję w lumpkach na idealną oversize. Idealna na luźne wyjścia i chłodne wieczory, do tego bluza z kapturem i nawet mżawka nam nie straszna. Im bardziej naturalny kolor tym lepiej.

Latem jestem ekstra leniwa, dlatego sukienki i kombinezony są moim najlepszym przyjacielem. Nawet najprostszy wygląda efektownie, a dodatkowe koronki powodują, że wygląda się lekko i kobieco. No… Może korzystanie z łazienek jest nieco mniej wygodne, ale warte zachodu.

Od tej wiosny pokochałam czapki z daszkiem. Wygodne, dodają grunge’owego stylu, idealny, gdy nasza fryzura nie chce współpracować. Ja jestem na tak!

Kostiumów kąpielowych nigdy dość! Uwielbiam mieszać bikini. Im mniej sznureczków, tym lepszy efekt opalania i odwrotnie jeśli planujesz szaleć w wodnych zabawach. Nie posiadam kostiumu jednoczęściowego, jednak kuszą mnie, gdy wybieram się na basen. Teraz, gdy na rynku jest ich mnóstwo w najróżniejszych kształtach warto sięgnąć po jeden czy dwa.

Kocham szorty w każdej postaci. Te z lekkiego materiały nadają się na wypad do miasta na rowerze lub zakupy, jeansowe szorty, w dodatku z wysokim stanem na wieczorny wypad ze znajomymi. Musze się w nie zaopatrzyć.

Bluzki off shoulder to zdecydowanie mój tegoroczny hit. Idealne na każdą okazję, pamiętaj tylko o kremie z filtrem na te gołe ramiona ?

Ostatnia kategoria – sport. Odkąd zaczęłam ćwiczyć jestem w ciągłej potrzebnie sportowych biustonoszy. Są one niezastąpione, gdy się wisi głową w dół. Do tego moją aktualna miłość, spodnie adidas z trzema paskami po boku (#slav).

Planujecie letnie zakupy? Na co polujecie? 😀

| Little bit about Danish classes |

When you decided to study aboard you have to focus on much more things than only your programme. Study aboard is about new culture, new places and sometimes new language. Last thing is really important if you are thinking about staying in new country for longer period of time.


I started to learn Danish few years back, but lack of motivation took over and I failed. I got back on track 5 years later.

My school offers Danish courses for new students. We don’t pay for it and it covers 200 hours of basic class with exam and then more advance programme. Here is the leaflet.

Danes are really happy to see students from different countires in their country and they are even more happy when they decided to stay here. Free language course is like a “welcoming gift”.

I have classes twice a week, each of them takes 2 hours. I started in February and somewhere around December I have exam. That’s the period which should take 200 hours.

Teams are pretty small, about 18 people and it is one huge mix of people and things we are doing. We got free books and online exercises where we have to log in.

How the lesson look like?

Each meeting containes few points, which Mette, our teacher writes down. Yes, we do call teachers by name in Denmark. We start with repetition and then we dive into new things. Listening, writing and talking, which usually makes us laugh. We are lucky team, since our teacher not only speaks a lot in Danish, but she also makes games for us. If you think games are useless then you are wrong. There is nothing better than competition with your teammates, and winning! That’s why we love Kahoot!

I didn’t know what is it before and now I can’t imagine classes without it. Kahoot! is a quiz “online”, made by one person (teacher, dah!) which shares a code to game. We make our profile simply by putting a name and we wait for a start.

Questions are in Danish and so are the answers. The winner needs to not only be correct as many times as possible, but also the fastest. At the end you will see podium with name of 3 best players and their points. Each of us sit impatient for 2 hours or sobs in silence if Kahoot! is not there this day.

At this point I can say that Danish is not so hard for me if we ignore how to pronounce words. I feel like it is so random that sometimes you can just connect spoken word with written. At the beginning everyone is scared of speaking, but the way our teacher behaves just make it a lot easier. If someone laughs of your mistake, you will laugh too. We don’t feel humiliated. And if you didn’t get what you are supposed to do for the next few minutes, don’t worry. She will repeat it again.

Writing is pretty okay, grammar is not surprising so far. Of course I learn quiet a lot of words through Duolingo.

Tell me if you want some link for Danish Kahoot! 😉

| Trochę o lekcjach języka duńskiego |

Ucząc się za granicą nie powinniśmy tylko koncentrować się na programie, ale poświęcić nasz czas na naukę języka, szczególnie jeśli z danym miejscem chcemy wiązać naszą przyszłość.


Ucząc się za granicą nie powinniśmy tylko koncentrować się na programie, ale poświęcić nasz czas na naukę języka, szczególnie jeśli z danym miejscem chcemy wiązać naszą przyszłość.

Już kilka lat temu podjęłam pierwsze próby nauki Duńskiego, jednak z braku większej motywacji, sposobu nauki, cała akcja szybko się skończyła. Powróciłam pięć lat później.

Moja szkoła oferuję kurs języka Duńskiego ze współpracy z szkołą językową, który dla uczniów BAAA jest całkowicie darmowy i pokrywa on 200 godzin podstawy i jeśli zdamy egzamin, kolejny kurs z bardziej zaawansowanego języka. Oto ulotka, która dostałam na początku szkoły.

Duńczycy cenią sobie osoby, które chcą uczyć się w ich kraju, a następnie w nim zostać na stałe i pracować. Darmowe lekcje są ich „prezentem” na lepszy start.

Zajęcia są dwa razy w tygodniu i trwają 2 godziny, czyli 4 godziny tygodniowo. Zaczęłam w lutym, a w grudniu mam egzamin. To jest okres, w którym powinnam wyrobić się z 200 godzinami.

Spotkania są w dość małych grupach (około 18 osób) i jest to jedna wielka mieszanka ludzi oraz rzeczy, którymi się zajmujemy. Szkoła dostarczyłam nam również darmowe podręczniki i pełno zadań online, do których potrzebowaliśmy login.

Jak wygląda lekcja?

Każde spotkanie składa się z kilku punktów, które nauczycielka, Mette, wypisuje na tablicy. Tak, w Danii zwracamy się po imieniu do nauczycieli. Na początku mamy powtórkę z poprzednich zajęć. Następnie wprowadzenie do nowości, a potem zadania. Słuchanie, pisanie i mówienie, które głównie kończy się śmianiem z najróżniejszych akcentów. Nasza grupa ma ogromne szczęście, ponieważ nasza nauczycielka nie tylko mówi prawie non stop po duńsku, ale również tworzy dla nas mnóstwo gier i zabaw, które wierzcie lub nie ale pomagają nam przyswoić spory materiał w ciągu 30 minut. Na koniec mamy przeważnie zadania przez Internet albo naszą ukochaną i jedną część, którą każdy kocha. Kahoot!

Wcześniej nie wiedziałam co to, ale dzięki naszym lekcjom wiem ile mnie ominęło! Kahoot to quiz „online”, każdy może go stworzyć i tym zajmuje się nauczycielka, następnie wyświetla na tablicy kod do gry. My go wpisujemy i wybieram swoją nazwę, teraz czekamy na start!

Pytania są po duńsku, jak i odpowiedzi. Wygrywa ten, który odpowiedział poprawnie na jak najwięcej pytań i był najszybszy. Na koniec wyświetla się podium z graczami. Każdy z nas siedzi 2 godziny czekając na końcową zabawę lub płacze po cichu, gdy danego dnia nie ma quizu.

Póki co język Duński nie jest dla mnie trudny, jeśli nie liczyć wymowy, która jest tak randomowa, że aż czasami nie idzie skojarzyć słowa mówionego z pisanym. Oczywiście na początku każdy się boi odezwać, jednak podejście naszej mentorki zapewnia nam ogromny luz i na pewno nie czujemy się wyśmiewani. Jeśli czegoś nie wiemy przy zadaniach, nie szkodzi. Ona przeważnie powtórzy setny raz.

Pisanie jest dla mnie bardzo przyjemne, gramatyka do tej pory niczym mnie nie zaskoczyła i jest całkiem logiczna. Co do słownictwa to z pomocą przychodzi mi Duolingo, które serdecznie Wam polecam.

Dajcie znać jeśli chcecie mój login do śledzenia postępów, albo link do naszego Kahoot dla zabawy 😉

 

| Project 1.1 – our first task |

How does it look in BAAA? What is the most important and how do we work? If you are curious, then check it out!

After first study month in Business Academy Aarhus we got our first project. We were supposed to make microsite for travel agency which offer travels out of Europe and making a new destination or type of holiday.
We were divided in groups with 4 people in. My team was made depending on our personality test results and to complete the task we had 2 weeks. In our project we had all 4 subjects: Communication, Business, Interaction and Design. All of them had the same amount of input in whole task. How did we start?
We work with something called BabScrum. It is a way of working on projects in teams. It is all about standing meeting where you say what did you manage to do day before, choosing new daily workpackage where all things should be able to be completed in one day and having discussion and the end how did we do this day. It helped us a lot.
We work with app called Badecamp which helps us to organise our whole work, files and share them with team. You can make there to-do lists and events. Fast and easy.
The most important thing was to work as a team and not as a group. Team Rocket, us, worked perfectly fine! There were no stressing days, we laughed a lot and if not our “loose” days we would be able to hand in our result days before deadline.

 

That’s how we worked and our result!

Our site!

| Projekt 1.1 – pierwsze zaliczenie |

Jak wyglądają zaliczenia w BAAA? Na co jest największy nacisk i jak powinniśmy pracować? Jeśli jesteście ciekawi o co w ogóle chodzi to zapraszam!

Po miesiącu nauki w Business Academy Aarhus został nam przydzielony pierwszy projekt. Głównym celem było wykonanie microstrony internetowej dla biura podróży, które oferuję wycieczki poza Europę, oraz zaplanowanie nowego miejsca dla klientów lub typu wakacji.
 
Zostaliśmy przydzieleni w 4 osobowe grupy, moja była oparta na podstawie testu osobowości, a na wykonanie całego zadania mieliśmy 2 tygodnie. W całym projekcie chodziło o połączenie ze sobą 4 przedmiotów: Komunikacji, Biznesu, Interakcji i Projektowania. Każdy z nich miał taki sam udział w zadaniu. Jak się do tego zabraliśmy?
 
Mieliśmy pracować z czymś zwanym BabyScrum, jest to sposób pracy oparty na szczegółowym planowaniu. W skrócie, każde spotkanie zaczyna się od przedstawienia co się zrobiliśmy dzień wcześniej na stojąco (nikt nie lubi stać wieczność, więc wszystko idzie szybko i sprawnie), następnie wybrania zadań na dany dzień, które nie powinny zająć więcej niż jedna doba. Pod koniec przedstawienie co zostało zrobione w ciągu dnia i ewentualna praca na kolejny dzień. Jak możecie się spodziewać cały ten sposób działania był bardzo pomocny.
 
Pracowaliśmy z pomocą Basecamp, programu, który pomaga przechowywać pliki i dzielić je z grupą, planować zadania do wykonania oraz różne wydarzenia. Dzięki temu wszystko szło bardzo sprawnie.
Główny nacisk był na pracę w grupie. My, Team Rocket, pracowaliśmy świetnie! Nasze dni nie były stresujące, mieliśmy czas na wygłupy i gdyby odjąć luźne dni lub te wolne to nasz projekt był gotowy już kilka dni przed terminem.
 

 

Oto kilka zdjęć naszej pracy no i link do naszej strony!

Nasza strona!