|Recenzja| The Haunting Season by Michelle Muto | ★★★★ |

Ostatni horror jaki aktualnie trafił w moje dłonie. Jest to książka, która posiada 360 stron, a jej elektroniczna wersja kosztuje około 16 zł ($ 3.99). 
Jest to historia czwórki nastolatków, którzy posiadają moce. Jess potrafi porozumieć się z duchami i jest naszą główną bohaterką. Pozostała trójka potrafi spowodować, że rzeczy znikają, zmarli ożywają, a inni są medium dla demonów. Każdy z nich boryka się ze swoimi problemami, każdy z nich ma marzenie. Ale jak to się stało, że się spotykają?
A więc nasza czwórka na miesiąc trafia do ”podobno” nawiedzonego domu w celach przeprowadzenia paranormalnego eksperymentu. A ponieważ posiadają moce, profesor, który się nimi opiekuję, wierzy, że to przyciągnie ciemną stronę domu.
Tylko jedna z dziewcząt próbuje im uświadomić, że dom to prawdzie zło. Podobno, kto raz do niego wejdzie, nie będzie w stanie go opuścić, gdyż sam dom na to nie pozwoli.
Właśnie takiego horroru szukałam. Upiorny dom, eksperyment, pełno tajemnic, duchy i uzdolnione dzieciaki. Historia jest bardzo wciągająca, ale zauważyłam, że tego typu książki, nie da się tak łatwo odłożyć, ponieważ ciągle mamy do czynienie za zwrotem akcji. To tak jakbyśmy oglądali serial, dochodzili do czegoś ważnego, a tu nagle reklama albo koniec odcinka! Dosłownie tak czułam się, gdy chciałam już iść spać. Teraz, gdy spoglądam na okładkę dostrzegam jak jest upiorna. Las, który kryje tajemnice. 
Z wszystkich, książek, o których tu pisałam, była to najbardziej dojrzała, prawdziwa, o ile można tak to określić, historia. Było w niej coś takiego co powodowało, że naprawdę sobie wszystko wyobrażałam. Dom nie był przesadnie straszny. Był po prostu stary. Nie miał jakiejś upiornej historii. Tylko opowiadał tragiczną historię pewnej rodziny.
Książka zdecydowanie na wielki plus. Nie wspominając o tym, że nie ma dalszych jej części. Wszystko zaczyna się na pierwszej stronie i kończy na ostatniej. Koniec i kropka. Zdecydowanie wolę tego typu powieści, bo nie wiem czy jest coś gorszego od kupienia książki, która nie przypadła nam do gustu, a następnie poczucie winy, że się nie dokończyło serii. Dlatego staram się unikać trylogii itp. 
Historia ta jest w języku angielskim i wydaję mi się, że jeszcze długo książki recenzowane przez mnie w nim będą. Nie znalazłam polskiej wersji The Haunting Season. Wydaję mi się, że jej cena nie jest wysoka. Jest idealna. Poza tym zdaję sobie sprawę, że jej polska wersja, papierowa, w empiku kosztowałaby prawdopodobnie dwa razy tyle. Chociaż polskie ebooki nie są wcale o wiele tańsze.
Podsumowując serdecznie polecam tę książkę, dlatego…

Z czystym sumieniem daję jej:

|Recenzja| Crazy Ex-Ghoulfriend by Angela Roquet | ★★★★ |

Kolejny horror. Kolejna historia. Książka ma 260 stron, jest w języku angielskim i głównie skierowana do młodzieży. Na amazon.com  kosztuję ona około 4 zł ($ 0.99), czyli całkiem mało jak za tak udaną powieść.
Historia jest ogólnie prosta bez zawiłej fabuły. Nasza droga Janie podkochuje się w swoim przyjacielu z piaskownicy odkąd pamięta. Są w stałym kontakcie, ale wszystko zmienia się, gdy Wayne zakochuje się w najbardziej popularnej dziewczynie w szkole, Matildzie. Gdyby tego było mało, Janie jest gnębiona w szkole przez nią i jej dwa klony. Jak się domyślacie przyjaźń między J, a Wayne’m słabnie i pomimo, że ich domy dzieli płot, przestają się spotykać. Aż do pewnego wypadku, gdy Matilda ginie w skutek jazdy po pijanemu, a Wayne w złym stanie trafia do szpitala. Z punktu widzenie Janie wszystko zmierza ku lepszemu. Jej przyjaciel znów spędza z nią czas, w szkole nikt się nad nią nie znęca, a ona sama nie przyłożyła do tego ręki. Ale wszystko się zmienia, gdy biedna J trafia na gnijące zwłoki Matildy we własnej sypialni!
Historia naprawdę wciągająca. Nigdy nie mogłam odgadnąć co się stanie. Książka porusza ważne tematy, między innymi problem akceptacji wśród młodzieży. Ilu z nas było szarą myszką, która miała wrażenie, że nic nie znaczy? A ile z nas było popularną gwiazdą szkoły, która nie raz wykorzystywała swoją pozycje? 
Wyobraźmy sobie osobę, która nam dokuczała, obrażała, albo robiła inne nieprzyjemne rzeczy. Macie to? A teraz, że przychodzi do was, mówi, że jesteście jej jedyną nadzieją i prosi was o pomoc. Co robicie? Janie zaskoczyła mnie zgadzając się na prośbę Matildy. Powiem wam szczerzę, że czytając opis książki myślałam, że będzie to coś w stylu – popularna dziewczyna ginie pozostawiając miłość swojego życia, która zostaję przygarnięta przez inną. I tu wkracza nasza tytułowa upiorna ex, która próbuje ich rozdzielić. Nic z tych rzeczy! Historia jest kompletnie inna, zabawna, ale również pouczająca. Widzimy jak główni bohaterowie ulegają przemianie. Mam wrażenie, że książka naciska w pewnie sposób na to, aby ukazać, że niektórzy ludzie bardzo się zmieniają, czasem na lepsze lub gorsze. Inni natomiast wolą pozostać sobą, nawet jeśli to znaczy bycie wyśmiewanym. 
Książkę czyta się szybko i przyjemnie, język nie jest skomplikowany. Wszystko dzieję się w odpowiednim tempie, nie musimy czekać nie wiadomo ile rozdziałów, aby coś ruszyło. Żałuję jednak, że była dość krótka. Do tej pory była to najkrótsza, a zarazem jedyna płatna powieść jaką recenzowałam. Jeśli ktoś szuka czegoś miłego do czytania to serdecznie polecam. Nie ma w niej zawiłych wątków, które przyprawią nas o ból głowy. Oczywiście standardowo nie znalazłam polskiego tłumaczenia, dlatego…
Z czystym sumieniem daję jej:

|Recenzja| The Bagman (The Abigail Cobble Trilogy) by Rachael Rippon | ★★★✩ |

Przemierzałam Amazon.com w poszukiwaniu czegoś podobnego do Frozen Charlotte, kiedy moją uwagę przykuła zielona okładka, która skojarzyła mi się z Miasteczkiem Halloween i uznałam, że przyjrzę się jej dokładniej. Książka jest za darmo, ma ledwo ponad 300 stron, więc uznałam, że znowu starczy mi na 1-2 dni. Nie myliłam się. Jednak nie była to kwestia braku czasu, tylko pierwszych 11 rozdziałów… Były one dla mnie ciągnącą, monotonną katorgą.
W skrócie opowiem, że jest to historia pewnej dziewczynki, Abigail, która po śmierci matki, trafia z bliźniaczką to sierocińca. Krótko jednak po tym Tabitha zostaję adoptowana przez ich ciotkę, zostawiając siostrę za sobą. I tak oto Abi wyrusza w poszukiwaniu siostry z sierocińca, do sierocińca za coraz gorsze zachowanie. Zależy jej bardzo na odnalezieniu siostry przed szesnastym urodzinami. No dobra. Ale kto to ten cały Bagman? Już odpowiadam. Jest to historyjka, którą siostry zakonne straszą małych rozrabiaków w sierocińcu. Ale czy na pewno? Nasza droga Abi nie wierzy w coś takiego jak Bagman, ma ważniejsze rzeczy na głowię. I tu kończy się w końcu 11 rozdział i zaczyna naprawdę ciekawa historia, pełna intrygujących zwrotów akcji. Nie będę opowiadała reszty, bo byłoby to zbrodnią. Powiem tylko, że wraz z Abigail główkowałam, starałam się przewidzieć jej kolejne posunięcia i byłam dumna, że udało mi się odgadnąć najważniejsze z nich.
Jestem jednak trochę zawiedziona zakończeniem. Historia zdaję się zmieniać na inny punkt widzenia… i tu się kończy książką, w momencie kiedy ja dalej jestem ciekawa co się stało z Bagman’em. Jest to pierwsza cześć trylogii i przyznam, że zerknęłam tylko na kolejną i z tego co pamiętam nie było tam nic wspomniane o Abi, Tabi czy też Bagman’ie.
Znowu podkreślę, że szukałam książki o duchach, ale ta do nich nie należy. Nie jest ona też horrorem. Oprócz nawiedzonych sióstr zakonnych, starego sierocińca i dziwnych wypadków nie dzieję się tam nic nieodpowiedniego dla młodego czytelnika. Jednak zdecydowanie to bardziej dojrzali czytelnicy odkryją jej przesłanie – uważaj czego sobie życzysz. Zwróciłam uwagę na to, że gdybym to ja była na miejscu Abigail, prawdopodobnie skrzywdziłabym mnóstwo ludzi. Nie będę ukrywać, że jestem pod ogromnym wrażeniem jej rywala, który utrudniał jej działania na bardzo przemyślane sposoby.
Uważam, że książka jest naprawdę świetna, ale trochę jej brakuje do bycia moim ideałem. Jak mówiłam wcześniej, rozwój akcji trwał zdecydowanie za długo, a potem tak przyspieszył, że nim się obejrzałam było po wszystkim. Po drugie, jej zakończenie nie przemawia do mnie w stu procentach. Po prostu jestem ciekawa co było dalej, bo skoro autor opisuję, nazwijmy to ”przyszłość”, która ma różne opcje zakończenie, to chcę wiedzieć, na którym jednak poprzestaje. Jest to darmowa pozycja na stronie, także nic się nie traci w bliższym zapoznaniu, a mnie jednak coś w niej urzekło bo mam zamiar skusić się na kolejne części, z czego druga kosztuję poniżej 19 zł ($4.91). Jest to również książka w języku angielskim, która nie posiada polskiego tłumaczenia, dlatego…
Z czystym sumieniem daję jej:

|Recenzja| Frozen Charlotte by Alex Bell | ★★★★ |

W małym wstępie zacznę od tego, iż nie jestem fanką horrorów-filmów. Przyznam się, że boję się krwistych scen, wszelkiego robactwa, potworów, lalek, ale moim apogeum są klauni – wprost nienawidzę przebranych ludzi. Uznałam jednak, że książka nie może być, aż tak straszna. W końcu wszystko zależy od mojej wyobraźni, więc co przerażającego może być w ”bajeczce” z laleczkami na okładce? No właśnie… Lalkami. Zmylił mnie fakt, iż na stronie Amazon.com poszukiwałam książek z duchami.

Powieść ta to zaledwie 352 strony. Jest ona w języku angielskim, lecz bez problemu się ją czyta. Okładka i tytuł ze sobą świetnie współgrają. Pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia, a dokładnie jednej nocy. Stwierdzam, że podczas czytania towarzyszyło mi dziwne uczucie. Pewien niepokój. Nie wiem jednak czy było to skutkiem moich początków z tego typu powieścią, czy może jednak jest ona naprawdę upiorna.
Sophie, nasza główną bohaterkę poznajemy już na samym początku. Niestety w skutek strasznego wypadku, zostaje ”osierocona” przez jej najbliższego przyjaciela, Jay’a. To właśnie od tego momentu Sophie już wie, że coś dziwnego dzieje się wokół niej. 
Dziewczyna wyjeżdża do rodziny, której od dawna nie widziała. Ostatni raz był jeszcze zanim jej kilkuletnia kuzynka zginęła w skutek tajemniczego wypadku. A jakby tego było mało, Sophie podejrzewa, że jej maleńka kuzynka, Rebecca, powróciła z zaświatów. 
Już od momentu przybycia do domu, który dawniej był szkołą dla dziewczynek, Sophie zauważa, że coś jest nie tak. Jakby cały dom był inny, jej rodzina była inna. Jedyne co wydaję się być bez zmian, to jej kuzynka Piper.
W ogólnym skrócie już pierwszej nocy zaczynają się dziać dziwne rzeczy, które zdaję się zauważać tylko Sophie. Ale czy na pewno?
Jestem zachwycona tą książką. Gdy zaczęłam ją czytać, nie sądziłam, że tak trudno będzie mi się od niej oderwać. Doceniam fakt, iż na rozwój spraw nie musiałam czekać kilkanaście rozdziałów, a nawet jeśli to tego nie odczułam w żaden sposób. Byłam zachwycona też faktem, iż Frozen Charlotte nawiązało do ballady Fair Charlotte, której fragmenty pojawiają się na wstępie każdego rozdziału, tłumacząc nam jaka jest historia porcelanowych figurek.
Jestem w stanie powiedzieć, że w jakiś sposób książka podchodzi pod historię o duchach, strasznych lalkach oraz kryminalnych zagadkach. Ogólnie rzecz biorąc, jestem zachwycona całością. Według mnie historia ta jest idealna dla młodzieży jak i dorosłych, którzy szukają czegoś lekkiego i szybkiego. Byłabym skłonna powiedzieć, że młodsi czytelnicy mogą po nią sięgnąć, gdyby nie fakt, iż główną rolę grają nawiedzone zabawki i nie wiem czy to by nie było kłopotliwe.
Podsumowując stwierdzam, że jak na darmową książkę, która jest ogólnie dostępna (można czytać nawet bez urządzenia typu e-reader, czy smartphone; dostępna w przeglądarce) i wystarczająco długa, by się nią delektować to jest ona warta uwagi i godna polecenia. Historia jest wciągająca. Jedynym minusem, może być fakt, iż nie znalazłam jej w tłumaczeniu na język polski, co niestety ogranicza grupę odbiorców, dlatego…

Z czystym sumieniem daję jej: