| Foreo Luna replacement – Review |

There are many differents kind of face washing brushes, they differ by prices and types. You can use regular or this which needs power. The last one can also be rotatable or vibrating (sonic). Today I will talk about sonic one.

The most known is Foreo. The company offers few kinds of brushes (right now 4 versions), and the cheapest one is about £92 – version Go. Producer promises that brush is giving you gentle peeling and also is using anti-aging technology. It has few levels of vibration, which in my opinion will be really good for people with sensitive skin. Such a pity that „regular” version of Foreo Luna costs £174!
Before I tried rotable brush made by german copany which you can get in Rossmann. First I didn’t mind, but soon I notcied that even the soft brush is not so soft. It was cheap option, but really? Remember about batteries and heads for brush, I mean if it is even possible to buy them? I throw it away!
Second try was the most successful. I got FINENESS Pro FE-LR, which you can get on webstie empik.com for £22 (right now for £17; that’s how much I paid). It’s sonic brush, which is working the same way as Foreo Luna. It has few levels of vibration, cord to charge.
What does the producer promise?
sonic face brush
made of antibacterial silicone
made for face washing
V-Sonic technology adjustable way of working
great at reducing sebum and black heads
reduces size of pores, visibility of wrinkles and facial lines
works as peeling and make up removal
waterproof design
face massager while dry or cream applicator
perfect for every skin type

What’s different than in Foreo? More expensive one has brushes made for every skin type (different colors) and it may be different quality.
I am using it for almost 3 months now. On Foreo website it says that first you use cleanser on your face and then you use brush. How do I do it? First I wet my face, then I put gel directly on my brush and I wash my face. The biggest difference you will feel after first try, especially if you have never used something like that to clean your face. I also noticed there is no need to do peeling on my face (I do it every 2-3 weeks), pores are less visible and washing is really nice in general. Little massage. I didn’t try to use it to put cream on or just to massage. I also don’t think it can remove your make up until you use some kind of oil or micellar water and then use a brush (sometimes foundation can stain brush, usually it can wash off after some time). I would love to tell you have often I charged it but I still didn’t run out of battery 🙂
Am I happy I got it?
Of course! It works, looks adorable, battery seems to never run out and price is amazing. Some days ago I saw Foreo for one use (you have few washes and then when battery it out you should throw it away). I am tempted to try it. But what for when mine is great. I gave you links for both sites if you are interested.

Are you interested in? 🙂

| Zamiennik Foreo Luna – Opinia |

Szczoteczki do mycia twarzy są dostępne na rynku już od dłuższego czasu w różnych przedziałach cenowych oraz wersjach. Są tzw. Ręczne jak i te, które potrzebują baterii/ładowania. Te drugie z kolei dzielą się na obrotowe i soniczne. Dzisiaj przedstawię Wam drugą opcję.

Bardzo znaną marką jest Foreo, która wypuściła na rynek kilka szczoteczek sonicznych (aktualnie w ofercie 4 różne), a cena najtańszej to ok. 465 złi jest to wersja Go. Producent na stronie napisał, że działa jak delikatny peeling, jest wyposażona w technologię anti-aging. Posiada różne stopnie wibracji, dzięki czemu, według mnie, nada się nawet dla osób z cerą naczynkową. Jednak za „podstawową” wersje Foreo Lunatrzeba zapłacić ok. 875 zł!
Wcześniej próbowałam szczoteczki obrotowej niemieckiej firmy z Rossmann. Na początku było przyzwoicie, jednak nie wyobrażałam sobie mycia nią twarzy codziennie, nawet najdelikatniejsze włosie wydawało mi się za silne (nie dociskałam do buzi). Poza tym wymienne baterie, główki szczoteczki (o ile są) to kolejne koszty o których nie myślimy od razu. Rzuciłam ją w kąt!
Druga próba z szczoteczką do twarzy zakończyła się sukcesem. Zdecydowałam się na model FINENESS Pro FE-LR, która jest dostępna na stronie empik.com za 111 zł (aktualnie promocja, 84,99 zł; kupiłam w tej samej cenie). Jest to soniczna szczotka, która oczyszcza naszą twarz za pomocą wibracji i wypustek silikonowych. Posiada kilka stopni wibracji oraz jest ładowana przez kabel, który otrzymujemy wraz z nią.
Co obiecuje producent?
myjka soniczna
wykonana z antybakteryjnego silikonu
przeznaczona do higieny twarzy
technologia V-Sonic i odpowiednio dobrane częstotliwości pracy
świetnie czyści sebum i czarne punkciki
zmniejsza pory oraz redukuje widoczność linii mimicznych i zmarszczek
usuwa martwy naskórek oraz ułatwia usuwanie makijażu
wodoszczelna konstrukcja
możliwość wykonania masażu twarzy na sucho oraz skuteczne nanoszenie kremów
dostosowana do każdego typu cery

Czym się różni od Foreo? Droższa wersja posiada kilka opcji w zależności od typu cery (różnią się kolorem) i możliwe, że różnią się jakością wykonania.
Stosują ją od prawie 3 miesięcy. Na stronie Foreo producent radzi nałożyć produkt do czyszczenia twarzy na buzię, a następnie przy pomocy szczotki powoli wmasowywać w skórę. Jak ja to robię? Najpierw moczę twarz, a potem nakładam żel bezpośrednią na myjkę, włączam i tyle. Już po pierwszym myciu czułam jak buzia jest czysta. A po kilku dniach zauważyłam, że potrzeba peelingowania twarzy zniknęła (robię peeling średni co 2-3 tygodnie), pory zdecydowanie są mniejsze, a sam masaż jest bardzo przyjemny. Nie próbowałam jednak nakładać nią kremu, a z makijażem radzi sobie dopiero, jeśli wcześniej go zmyjecie olejem lub płynem micelarnym (podkład może zabarwić nieco myjkę, schodzi po kilku myciach). Naprawdę chciałabym Wam powiedzieć na ile starcza jedno ładowanie, ale moja jeszcze się nie rozładowała 🙂
Czy jestem zadowolona z zakupu?
Bardzo! Myjka się sprawdza, wygląda uroczo, bateria starcza na wieki, a do tego cena jest bardzo atrakcyjna. Nie dawno widziałam jednorazową Foreo (kilkaset myć, bez ładowania i wymiennych baterii) i kusi mnie, żeby spróbować dla porównania. Jednak po co wydawać na coś, co mam i sprawuje się świetnie. Podsyłam Wam linki do obu sklepów, jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam.

Jesteście zainteresowani rozdaniem z moja szczotką? W marcu są urodziny bloga i chętnie się dowiem co by Was uszczęśliwiło 🙂

| 2D lash extensions – Review |

I tried so many different types of mascaras, dyeing with henna and more than one lash curler. But you could always see imperfections. As a natural ashy blonde girl I have long lashes, but tips are blond, that’s why the seems short, also I have quite decent amount of them. That’s why I decided to try a lash extensions!

Let’s start by saying what means 2D, how much doest it cost and how long it should take to have them put on.
2D lash extensions means that to every single of your lashes you will have attached 2 extra. The color, length is of your choice. I chose the same length as my natural eyelashes, but the fact that they were black and beautifully curled make my eyes pop.
I paid £24 and putting them on should take about 1,5h. But not always. My first try took almost 3h, and refilling them 4h! I heard first time that the glue couldn’t cure or that I have so many lashes. I don’t complain, who doesn’t like to lay and relax 😉
To compare the same thing costs £90 in Denmark!!!

Left: 1st day; Right: After month
The beautician told me how to take care of my new lashes. For the first few days you may notice some fallouts, but that’s normal. All you have to do to keep them in good shape is brush them out at least once a day, clean with micellar water (or something what will not remove the glue) and do not use mascara. If you follow all the rules you have have amazing lashes for about 3 weeks.
After this time you should make an appointment for refill.
How does it really look?
When I had them for the first time I didn’t notice any fallouts for a really long time! I needed to refill them after 1,5 month! Before moving out to Denmark I decided to go, it was 30th November. And? After 2 weeksthey were gone… I have no idea what happened, I followed all the rules like before, I didn’t change my skin care products. This time I did notice fallouts even on the same day.

Left: 1,5 month; Right: Week before refill
As you can see they looked amazing, if you prefer something less visible or much more exclusive there are many options to choose from.
If you don’t like to use mascara wands as much as me, trying to separete every single eyelash without looking like a panda then this may be something for you. If you are not so sure how you will look then just buy some fake one and try them on 😉
Do I recommend them?
Yes! If prices would be lower in Denmark I would be still wearing them. I love a look of wonderful lashes with still such a little effort. Your face always look fresh and eyes are popping! I will make an appointment next time I visit Poland. 

| Przedłużane rzęsy metodą 2:1 – Opinia |

Przetestowałam setki tuszy do rzęs, hennę i nie jedną zalotkę. Jednak zawsze a to gdzieś nie dojechałam, a to posklejałam. Jako blondynka cierpię na długie, ale blond rzęski, a ich spora ilość nie pomaga mi w rozdzielaniu. Zdecydowałam się więc na przedłużane rzęsy metodą 2 do 1!

Zaczniemy od najważniejszej rzeczy, czyli na czym polega ta metoda, ceny zabiegu oraz czasu wykonania.
Przedłużanie rzęs metodą 2 do 1 polega na tym, że do każdej naszej jednej rzęsy, doklejane są dwie sztuczne. Ich kolory, długość są do wyboru. Ja wybrałam tą samą długość co naturalne, jednak sam fakt, że były idealnie czarne i pięknie podkręcone dodawał oczom niesamowitego uroku.
Usługa, w zależności od metody nieco się różnić, jednak ja płaciłam 120 zł i zgodnie z zapewnieniami powinna trwać 1,5 h, jednak w praktyce jest różnie. Pierwsze założenie trwało u mnie 3h, a drugie prawie 4h! Usłyszałam, że jest to wina kleju, który za pierwszym razem nie chciał zastygać oraz spora ilość moich własnych rzęs. Nie narzekam jednak, leżenie kilka godzin nie jest aż tak nieprzyjemne 😉 Dla porównania usługa w Danii kosztuję… prawie 900 kr! Czyli około 450 zł!!!
Po lewej: 1. dzień po założeniu; Po prawej: Miesiąc od założenia
Na wizycie usłyszałam jak się zajmować rzęsami i że w pierwszych dniach mogą nieco wypadać, to normalnie. Ich pielęgnacja tyczy się głównie wyczesywania ich przynajmniej raz dziennie, przemywania jedynie wodą micelarną (nie rozpuszcza kleju) oraz nie tuszowanie żadną maskarą. Postępowanie zgodnie z tymi wskazówkami zapewni nam piękne rzęsy przez około 3 tygodnie. Wtedy powinnyśmy umówić się na uzupełnienie.
Jak to wygląda w praktyce?
Nie zauważyłam żadnego ubytku przez bardzo długi okres, mało to! Moje rzęsy domagały się uzupełnienia dopiero po około 1,5 miesiąca! Przed wyjazdem do Danii wybrałam się na uzupełnienie, dokładnie 30 listopada. I cóż… po 2 tygodniach nie było po nich śladu. Nie wiem co zawiniło, ponieważ postępowałam tak samo, z tego co wiem produkty również były te same. Już od pierwszych dni zauważyłam różnicę, ponieważ kilka rzęs wypadło na samym początku.
Po lewej: 1,5 miesiąca po założeniu; Po prawej: Tydzień przed uzupełnieniem
Jak sami widzicie efekt jest niesamowity, jeśli jednak wolicie coś delikatniejszego lub bardziej spektakularnego jest wiele opcji do wyboru.
Jeśli tak jak ja, nie lubicie machać szczoteczką od tuszu próbując rozdzielić każdą rzęskę i przy okazji nie wyglądając jak panda, to możliwe, że powinnyście spróbować przedłużanych rzęs. Jeśli nie jesteście pewne jak to będzie wyglądać, zawsze możecie kupić doklejane i przymierzyć, zawsze to jakaś podpowiedź 😉
Czy polecam?
Zdecydowanie tak! Gdyby nie kosmiczna cena zabiegu w Danii, nosiłabym je chyba non stop. Uwielbiam to, że rano wystarczyło je przeczesać i wyglądać jakbyś spędziła w łazience kilka godzin. Twarz wyglądała zawsze świeżo, a oczy błyszczały jak nigdy! Z pewnością będę korzystała przy okazji odwiedzin rodziny w Polsce.

| My favourite apps part 2 |

Without further ado let’s continue a post about apps which I love to the moon and back.

Of course I have Instagram accounts. You probably know that you can edit photos and share them through this app. Original size was 1:1. Some time ago updated allowed us to send priavte messages with photos and other accounts.
Go for a Snapchat if you like to spy on people 😉
Your friends cans send you photos or videos which you will see for few seconds before they disapper or watch their story, where they are available for 24h. Make sure to follow your favourite youtubers, singers and other famous people, who likes to share some priavte moments over there.
There is no Facebook without Messenger. At least for me. Now when I am far away from my family, we like to use it to communicate. There is no limits of what we can do though this app.
Of course I have some games on my phone and app to edit my photos.

First let’s start with VSCO, where I like to play with temperaturę of photos. It has a lot of options how to fix or pimp your photos. And if you delete some photos in accident, but you did edit them in this app, check its album, you should have copy over there.
Games time!
Yes! I am still playing Pokemon GO. Me and my fiance are proud of filling our Pokedexs and we will not stop until it’s complete. That’s why we walk every evening, those eggs will not hatch by themself 😉
I find out about Weddingduring christmas break when I was sick. I made s omany people play it. It’s something alike to Candy Crush, you jsut have to have 3 the same colors in a row. Every round has amount of buttons you need to collect and avialable moves. The higher level, the less moves. You can easly unlock some bombs which may help you win. If you lose you still have chance to win one more move or one character, which are super funny. I also like animation above the game.
I found Trickythe same way as Wedding and also made other play it. To win you have to start to think out of the box. More than once I wanted to throw my phone into hell just becasue I couldn’t solve the riddle. I did finally end the game, but it promised new levels so I wait for update.
Last game which I found and played during New Year’s Eve was Heads Up!. Lovely game to play with friends and family members. You see the word and have to show it to other player, all round is recorded so later you can both laugh from it or share on social media.
That’s all apps which I love and use almost all the time. Did you like them? Maybe you know something worth sharing? Let me know! 

| Moje ulubione aplikacje cz. 2 |

Bez zbędnych przedłużeń, zapraszam Was do drugiej części postu o aplikacjach, które skradły moje serce.

Oczywiście korzystam z Instagrama, na którym to mam dwa konta. Większość z Was wie, że jest to aplikacja, w której możecie przerabiać zdjęcia i zamieszczać je z opisem. Oryginalnie w rozmiarze 1:1. Od jakiegoś czasu możecie również wysyłać prywatne wiadomości do innych osób, przesyłać im zdjęcia jak i profile innych kont.

Snapchat jest opcją dla osób, które lubią śledzić innych 😉 
Wasi przyjaciele zamieszczają krótki filmy i zdjęcia, którą są dostępne kilka sekund a potem znikają albo dodają je do story, gdzie są dostępne przez 24h.  Często youtuberzy, piosenkarze i inne znane osoby dzielą się swoim dniem właśnie za pomocą tej aplikacji.
Nie ma Facebooka bez Messengera. Przynajmniej dla mnie. Teraz, gdy jestem nieco dalej od mojej rodziny jest to nasza szybka możliwość kontaktu. Wiecie co można zrobić poprzez ten komunikator, praktycznie nie ma granic.
Oczywiście posiadam też kilka gier i aplikację, w której przerabiam zdjęcia.

Zacznę od VSCO, gdzie zmieniam przeważnie temperaturę moich zdjęć. Posiada ona wystarczająco dużo funkcji, kilka filtrów (niektóre do pobrania za darmo), jeśli przez przypadek zdarzy Wam się usunąć zdjęcie, które przerobiliście to wystarczy otworzyć album w aplikacji, który zapisuje każde dodane zdjęcie, nawet jeśli nie zostało ono poprawione.
Czas na gry! Aktualnie korzystam z czterech.
Tak! Nadal gram w Pokemon GO. Wraz z partnerem dumnie zapełniamy nasz Pokedex i nie spoczniemy dopóki nie odkryjemy wszystkich. To właśnie dlatego codziennie wieczorem jesteśmy na spacerze, jajka się nie wyklują jeśli się nie ruszymy 😉

Wedding odkryłam, gdy leżałam w czasie świąt chora w łóżku i zaraziłam nią partnera, który już pierwszego dnia pobił mój rekord. Gra polega na obracaniu guzików, tak, aby przynajmniej 3 z nich były w jednej linii pionowej albo poziomej. W każdej rundzie musicie zgarnąć większą ilość guzików, a ilość ruchów jest coraz mniejsza, macie to dyspozycji kilka ułatwień, które odblokowujecie, gdy zbierając dane kolory. Jeśli jednak już przegracie, nadal macie szansę jednego dodatkowego ruchu, który nie raz mnie ocalił albo odblokowania nowej postaci, które są naprawdę zabawne. Dodatkowo animacja u góry gry dodaje jej uroku.

Tricky to kolejna gra, którą odkryłam w chorobie i w którą wciągnęłam więcej osób, między innymi tatę narzeczonego i jego siostrę. Ta „gra” zmusza Cię do myślenia poza schematem przez 100 poziomów. Uwierzcie mi, nie raz miałam ochotę rzucić telefonem przez cały pokój. Fakt, przeszłam wszystkie, jednak były one tak „inne”, że aplikacje nadal mam na telefonie i liczę, że niedługo zostanie zaktualizowana.
Ostatnią z aplikacji jest Heads Up!, którą odkryłam tuż przed Sylwestrem. Przyjemna gra dla osób, które znają język angielski i lubią szarady… które są nagrywane! Po każdej rundzie możecie obejrzeć filmik i pośmiać się jak bardzo Wasz partner się starał ułatwić zadanie.
To wszystkie aplikacje, które używam i mam zawsze przy sobie. Większość z nich używam codziennie i mam nadzieję, że Wam się spodobały. Znacie może coś wartego polecenia? Dajcie znać!

| My favourite apps part 1 |

On my phone you will find only apps which in my opinion are perfect. I don’t install hundreds of them, but those which are already there are nicely put in folders. I rarely download new applications. Today I will show you my favourites, some of them are with me for 3 years!

Right now I have Samsung J7 2016, which is working on Android, so I am pretty sure you can find all apps in Google Store. After using iOS for 3 years I changed again to Android. I didn’t like that iPhones memory isn’t upgradeable and after having a lot of photos it got annoying. Still I am using their earphones, love them!
I decied to put apps in few „categories”. Most of them you probably know, but hopefully you will find something new.
It’s been ages since I stopped using MP3 player and after all „fun” with iTunes I switchedto Spotify. Right now me and my family are using Family pack for about £6 per month and it can connect 6 accounts, which are independent on each other. For example month for one person costs £4.
If you are ringtone geek you will love Zedge. I wasn’t huge fan of it, because I don’t change my rightone that often, but it’s the only one which I do like, so it’s easier to keep it on phone than download every single time I need it.
Have you ever listened to radio and realised you like the song, but you have no idea what’s the title? I got you! Install Shazam, again not a napp you will use every day, but better to have it in case you need it really fast. Also when it recognizes the song it will give you links to Spotify and Youtube.
The app I use for over 3 years, at the beginning free version then I upgraded it for less than £1to pro, is WomanLog Pro. I don’t know how accurate the app is, but I am using it for such a long time that I can’t imagine it not having it. Thanks to is you will know when your period may come, fertile days and ovulation. You can make notes in calendar, in case you took painkiller or other things. Also remember to make back up save by saving you e-mail through app. This way you can get always password to your calendar in case you changed phone. There i salso version for pregnant women but I didn’t test it 😉

I will cut this post into 2, otherwise it will be super long 🙂

| Moje ulubione aplikacje cz. 1 |

Na moim telefonie znajdziecie tylko aplikacje, które według mnie są idealne. Nie instaluję ich tysiące, a te, które już mam są uporządkowane w folderach. Jak możecie się domyśleć rzadko pobieram nowości. Dzisiaj przedstawię Wam moje ulubione aplikacje, a niektóre są ze mną już od trzech lat!

Aktualnie posiadam Samsunga J7 2016, który korzysta z systemu Android stąd pewność, że wszystkie aplikacje znajdziecie w Google Store. Po około trzech latach wróciłam do robocika, po tym jak Apple powoli zaczęło mnie zawodzić. Ogólnie chodziło o nierozbudowywalną pamięć telefonu. Nadal jednak korzystam z ich słuchawek.
Podzieliłam aplikację na kilka „kategorii”. Większość aplikacji pewnie znacie, jednak mam kilka, których pewnie nie znacie, a może przykują Waszą uwagę.
Już dawno porzuciłam noszenie ze sobą wszędzie drugiego urządzenia do słuchania muzyki, a po zabawach z iTunes przerzuciłam się na Spotify. Aktualnie wraz z rodziną korzystamy z wersji pakietu rodzinnego. Miesięczna opłata wynosi 29,99 zł i łącznie może być podłączonych 6 kont, które są niezależne od siebie. Dla porównania miesiąc dla jednej osoby kosztuje 19,99 zł.
Jeśli lubicie często zmieniać dzwonki, dźwięk powiadomień to Zedge będzie dla Was idealną aplikacją. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, ponieważ używam jej raz na jakiś czas, ale to jedyna sprawdzona, do której wracam. Dlatego ciągle jest na moim telefonie.
Zdarza Wam się słuchać radia, gdy nagle leci Wasz ulubiony kawałek, a Wy nie macie pojęcia co to jest? Spróbujcie zainstalować Shazam, znowu, nie korzystam często, ale gdy jest nagła potrzeba, lepiej mieć go przy sobie. Wystarczy, że przez chwilę będzie skanował dźwięk, a gdy go rozpozna wyświetla nazwę utworu, autora i często daje odnośniki do Spotify i Youtube.
Aplikacja, która jest ze mną on ponad trzech lat, najpierw w wersji podstawowej potem za chyba nie całe 5 zł rozszerzonej do pełnej, to WomanLog Pro. Nie wiem na ile aplikacja jest rzetelna, ale fakt, że posiadam ją tak długo może Was przekona. Dzięki niej wiecie „dokładnie” kiedy nadejdzie kolejna miesiączka, dni płodne i owulacja. Wszystko w formie kalendarza, w którym możecie wszystko notować. Pamiętajcie robić kopie zapasowe co jakiś czas, dzięki temu w razie zmiany telefonu po wpisaniu kodu, który dostaniecie w mejlu odzyskacie wszystkie informacje. Aplikacja również posiada wersje dla kobiet w ciąży, ja jednak jej nie sprawdzałam 😉
Muszę podzielić ten post na dwa albo powstanie z tego jeden wielki tasiemiec 🙂

| How do I plan posts? |

For over a month my blog is running again. Posts are shared much more often and regularly. I don’t have more time to write. So how do I do it?

Before the huge change on website, my posts depended on how fast did I read and if it was a book from partnership. Right now I am absolutly free. I tried writing about books once a week, back then I didn’t know I can set date for my post to be publish so sometimes I overslept days to share.
How do I do it now?
First of all, let’s think if you know what to write about. If yes, that’s cool. What if not? Such a pity to run out ot ideas just at the beginning, that’s why it’s good idea to look for inspiration.
Tumblr is made of inspiring blogs. If you are getting easly inspired by photos, that’s place for you. Just make sure you have an account to look for things you are interested in. There is also Pinterest where you don’t need to log in to browse. Tip for you, there is many tutorials for bloggers, for example how to make newsletter mail.

Sign up!


When I finally have an idea what to write about I put the title of post into calendar on m laptop (connected to my phone, easy access). Somtimes I am able to plan whole week ahead and when I save post on blog I make it with heart in calendar as „done”.
Have you ever written a post, added and then realised you forgot about something? I have a tip for you then. Firstly, don’t write it when deadline is about to come. This way you have more time to think, more idea what to include. I use a notebook where I am writing down all things I want to mention and also when I want to take photos if  I need them.
Looking for a subject, making the title and pointing out what to include are the easiest things so far and take about 5-10 minutes per post.
It will help you with next step, writing a post. You have two option now. You can use writing tool on your website or, that’s the way I do it, use Microsoft Word. For almsot 2 years every post I am saving every post on hard drive just in case I delete it on website or something stops working.
In post file I think about everything. I plan where to put photos, how long should be intro before I cut post, where include links. Thanks to that, putting post up takes only few minutes, I don’t have to worry that there is not enough photos. And since I included all links before I am sure I will not forget to add them in post.
I am all done! I have title, graphic and Instagram photo. I saved post, so all I have to do it just to post it. What if I wrote post which should be up in few weeks? Or I am going on holiday for few days with no Internet?
Blogger has option to choose when post should be up. You go to text editor and set it there. Mine are always up on Mondays, Thursdays and Saturdays at 12 p.m..
What have changed?
Planning ahead helped me a lot. I feel much better since my posts are up regularly, people know when to expect them. But I didn’t start my school yet, so there is big chance that in a month time things can change. For now, I don’t feel like I must write, I want. I also feel like I spend much less time on my blog all thanks to planning things so I am not overworked.
What do you think about it? How do you plan things? 🙂

Happy Grandmothers’ and Grandfathers Day!

| Jak planuję posty? |

Już od ponad miesiąca blog funkcjonuje na nowo. Wpisy pojawiają się o wiele częściej i są systematyczne. Nie mam na pisanie więcej czasu. Jak więc to robię?

Jeśli wcześniejszy blog był uzależniony od mojego tempa czytania, współpracy z portalami, tak ten pozostawia mi ogromną swobodę pisania. Wcześniej próbowałam dodawać wpisy raz w tygodniu, do tego nie wiedziałam, że Blogger ma opcje planowania wpisów, przez co mogę go wrzucić nawet miesiąc wcześniej, ale nie wyświetli się do dnia, w którym to ustawię. Dlatego za czasów książek zdarzało mi się „przespać” jakiś dzień.
Jak to robię teraz?
Przede wszystkim zacznijmy od tego czy wiemy o czym pisać. Załóżmy „gorszą” wersje – nie mamy weny. Szkoda się wypalić na samym początku blogowania, dlatego z pomocą przychodzi kilka stron.
Tumblr jest kopalnią inspiracji. Jeśli inspirują Was zdjęcia to warto tam zajrzeć, jednak potrzebujecie konto, żeby wyszukiwać konkretne wpisy. Dla osób, które nie koniecznie chcą zakładać konto, a mimo to szukają pomysłów, polecam Pinterest. Znajdziecie tam również wiele poradników dla blogerów, z których i ja korzystam, np. mejl z powiadomieniami o nowych postach.

Zapisz się!

Gdy w mojej głowie zrodzi się pomysł zapisuję go w kalendarzu na laptopie jako tytuł wpisu (kalendarz w laptopie jak i w telefonie mam połączone, dzięki temu w każdej chwili mogę go aktualizować). Jeśli mam dobry dzień udaje mi się zapełnić cały tydzień, a gdy wpis jest już na blogu to oznaczam go serduszkiem jako „dodany”.

Zdarzyło Wam się napisać post, dodać, a potem zdać sprawę, że o czymś zapomnieliście? Mam na to sposób. Przede wszystkim nie siadaj do pisania w ostatniej chwili. Dzięki temu masz więcej czasu na zebranie myśli, pomysłów i tego co chcesz zamieścić w poście. Ja do tego celu mam notatnik, w którym pod tytułem postu w myślnikach wypisuję co chce poruszyć w danym temacie. Planuję, kiedy zrobię zdjęcia, jeśli są potrzebne.
Szukanie pomysłu, zapisywanie nagłówków i wypunktowanie o czym będę pisać to chyba najprostsza sprawa do tej pory i zajmuję może z 5-10 minut na jeden post.
Jest to ogromna pomoc w dalszym kroku, czyli tworzeniu wpisu. Mamy dwie opcje, bezpośrednie pisanie na stronie bloga albo tak jak ja to robię, w Wordzie. Wszystkie posty od prawie dwóch lat mam zapisane w konkretnym folderze (w razie przypadkowego skasowania ze strony, mogę go odzyskać).
W programie uwzględniam wszystko. Grafikę na początku, kilka zdań wstępu, przerwę, rozmieszczenie zdjęć. Dzięki temu przenoszenie „wypocin” na bloga zajmuję kila minut, a nie muszę się martwić czy wszystko będzie czytelne, czy obrazy są w odpowiednich miejscach. W nawiasach, pogrubioną czcionką często zapisuję jeśli będę musiała coś dodać na Blogerze, np. linki do innych blogów, filmów. Wtedy mam pewność, że nic mi nie umknie, gdy będę zamieszczała wpis.

Mam już wszystko. Zrobiłam nagłówek do wpisu oraz na Instagram. Post jest napisany. Nie pozostaje mi nic innego jak wrzucić go na bloga. Co jeśli to nie jest jego kolej? Albo macie zamiar wyjechać?
Blogger ma opcje zaplanowania wpisów do przodu. Wystarczy w edytorze postu zmienić czas publikacji. Moje pojawiają się w każdy poniedziałek, czwartek i sobotę dokładnie w południe.
Czy coś się zmieniło?
Planowanie o wiele ułatwiło mi blogowanie. Przede wszystkim czuję się o wiele lepiej, z racji, że posty są częste i systematyczne. Fakt, że nie zaczęłam jeszcze szkoły i w ciągu miesiąca coś może się zmienić jest całkiem możliwe. Jednak na daną chwilę nie czuję, żebym musiała pisać, a wręcz przeciwnie mam do tego ochotę. W dodatku mam wrażenie, że spędzam nad blogiem o wiele mniej czasu niż to robiłam wcześniej. Wszystko tylko dlatego, że rozplanowałam wpisy na kilka dni i każdego zajmuję się czymś innym.
Co sądzicie o takim sposobie? Jak Wy planujecie wpisy? 🙂

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Babci i Dziadków!