|Recenzja| Koniec gry by Anna Onichimowska | ★★★ |




Tytuł: Koniec gry
Autor: Anna Onichimowska
Wydawca: Literatura
Miejsce wydania: Łódź
Data wydania: 2016
Liczba stron: 208

Ocena: ★★★

Po przeczytaniu książki pt. „Simon oraz inni homo sapiens” postanowiłam sięgnąć po więcej książek o homoseksualizmie. Trafiłam na utwór polskiej autorki, ale jak zwykle miałam nieco większe wymagania.

Sama fabuła jest dość ciekawa. Książka opowiada historię jednego z bliźniaków, Alka, który jak możecie się domyśleć odkrył, że jest homoseksualistom. Wszystko zaczyna się, gdy jego brat nagle ginie, a główny bohater postanawia po wielu latach odwiedzić rodzinę i stawić się na ostatnim pożegnaniu bliźniaka. Właśnie wtedy w jego ręce wpadają dawno zapomniane dzienniki. Zapiski, które do tej pory przechowywał jego brat, zapalony obrońca moralności oraz polskiej kultury. Tak oto wyruszamy w podróż w przeszłość.

Temat godny uwagi, szkoda tylko, że polscy autorzy mają tendencje do pomniejszania tego co ważne. Świat głównego bohatera jest dość rozbudowany. Poznajemy jego dużą rodzinę, dziewczynę oraz pracodawcę. W dodatku bardzo podobało mi się, że Onichimowska dokładnie opisuje, jak to się stało, że Alek odkrył swoją prawdziwą orientacje. Za to wielki plus dla autorki.

Niestety później cała historia stała się tak mało realistyczna… Nie chcę zdradzać fabuły, ale wyobraźcie sobie, że nagle ściga Was policja, wyjeżdżacie do obcego, dalekiego kraju i mieszkacie z Waszym największym idolem. Lubię czytać literaturę fantastyczną, ale to było dla mnie za dużo. Autorka bardzo szybko odbiega od problemu i zmierza ku dziwnym scenom. Nie byłoby to aż tak złe, gdyby nie to, że książka jest dość krótka i jedyne co z niej pamiętam to te mniej ważne, ale za to jak nienormalne fragmenty. Oczywiście wiemy, że wszystko się dobrze kończy już za nim Alek zaczyna czytać pamiętniki, dlatego myślałam, że powieść będzie głównie o trudnościach z jakimi musiał się zmierzyć główny bohater, a tu taka niespodzianka!

Książka ta nie jest dla mnie rozczarowaniem, ale liczyłam, że w pewien sposób zaspokoi moje pragnienie jakie wywołała powieść Becky Albertalli. Po przeczytaniu „Koniec gry” czuję ogromny niedosyt, bo na dobrą sprawę nie wiemy jak toczy się życie głównego bohater, aż to moment tragicznej śmierci brata, czy rodzina w końcu pogodzi się z Alkiem.

Ogólne wrażenie pozytywne, czuję jednak, że autorka nie wykorzystała potencjału swojej historii. Z napisaniem tej recenzji zwlekałam ponad miesiąc, wyszło to książce na dobre, ponieważ nie uważam jej za totalną porażkę, tak jak wtedy.

|Recenzja| Niebezpieczne kłamstwa by Becca Fitzpatrick | ★★★★ |


Tytuł: Niebezpieczne kłamstwa
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawca: Moondrive
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 11 maja 2016
Liczba stron: 424

Ocena: ★★★★


„Niebezpieczna kłamstwa” jest pierwszą książką tej autorki z jaką miałam do czynienia. Znałam jej wcześniejsze utwory i wiedziałam, że tyle ile czytelników, tyle opinii na ich temat. Stąd nie oczekiwałam wiele po tej powieści. Po raz kolejny w tym miesiącu, zostałam mile zaskoczona.

Na samym początku książki jesteśmy wprost wrzuceni w środek akcji. Nie wiemy co się dzieje. Główna bohaterka, Stella żegna się z ukochanym w jakimś motelu przy drodze, w dodatku są przekonani o podsłuchu. Chwilę później każdy z nich odjeżdża wraz z ochroną w przeciwnych kierunkach. Mają się już więcej nie spotkać. Takie są warunki bycia świadkiem koronnym.

Fabuła książki jest dość nijaka, ale mimo to bardzo mi się podobała. Całość wydawała się niezwykle realistyczna. Raz drżałam ze strachu o Stellę, a innym razem miałam motylki w brzuchu, gdy kręcił się koło niej cud-chłopak. Nie jestem pewna, czy ze strony „policyjnej” wszystko się zgadza, ale część, w której młoda dziewczyna musi zacząć życie na nowo w jakimś małym miasteczku na drugim końcu świata była przedstawiona idealnie. W dodatku sposób pisania autorki powodował, że uczucia Stelli udzielały się również mnie.

Becca Fitzpatrick wykreowała przyzwoity wachlarz postaci, z których każda miała własną historię. Mimo tego, że akcja toczy się w małym miasteczku, to w życiu bohaterów miało miejsce wiele przykrych momentów. To właśnie one ich ukształtowały. Ludzie w „Niebezpiecznych kłamstwach” nie zostali stworzeni, żeby pasować do historii o Stelli. Przez to książką bardzo mnie wciągnęła i nawet jeśli na początku nie mogłam przekonać się do tej młodej dziewczyny, to inni bohaterowie wciąż byli dla mnie interesujący. Największą sympatią zapałałam do Carminy.

Jeśli chodzi o okładkę, to uważam ją za genialną, ale jakoś nie bardzo pasuję mi do naszej historii. Według mnie wprost krzyczy, że książka jest genialnym kryminałem, a tak nie jest. Nie jestem pewna czy na przodzie widnieje Stella, ale jestem prawie pewna, że kilkakrotnie było podkreślane jej cudne brązowe oczy. Na grafice są niebieskie. Jako, że jestem okładkową sroką, ten fakt mnie bardzo razi. Jest to jedyny minus.

Podsumowując, uważam, że książka jest świetną młodzieżówką. Wciąga od pierwszych stron, nie jest wymagająca i bardzo szybko się czyta. Ogromny plus za dość krótkie rozdziały i styl autorki. Uwielbiam bohaterów, których spotkałam na kartach „Niebezpiecznych kłamstw”, za ich prostotę, a zarazem realistyczne usposobienie. Czytając, czułam się jakbym siedziała w południe, w totalnym upale, gdzieś na obrzeżach małego Thunder Basin.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi LubimyCzytać.pl

|Recenzja| Saga Ognia i Wody. Księga trzecia: Mroczny przypływ by Jennifer Donnelly | ★★★★ |

Tytuł: Saga Ognia i Wody. Mroczny przypływ
Tytuł oryginału: Waterfire Saga. Rogue Wave
Autor: Jennifer Donnelly
Wydawca: Zielona Sowa
Tom: 2
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 7 października 2015
Liczba stron: 360

Ocena: ★★


Powoli zbliżamy się do końca przygód Serafiny i jej przyjaciółek, bowiem„Mroczny przypływ” jest trzecim i przedostatnim tomem sagi Ognia i Wody. Tym razem Jennifer Donnelly skoncentrowała się na akcji. Zdrady, miłostki i tajemnice. Powoli wszystko zaczyna układać się w spójną całość. Czy w końcu dowiemy się, kim jest Rafe Mfeme? Dlaczego porywa mieszkańców podwodnych wiosek? I jakim cudem zawsze o krok wyprzedza Czarne Płetwy?

Tym razem autorka pokazała nam mroczną stronę podwodnego świata. Podczas opisywania poszukiwań talizmanów nawiązała do bóstw morskich, upiorów, cmentarzysk, a nawet obozów pracy. Każda z syren ma za zadanie odnaleźć swój artefakt, który znajduje się niedaleko ich rodzinnych stron. Dzięki temu jeszcze lepiej poznajemy główne bohaterki.

Podczas czytania pierwszych dwóch tomów byłam zafascynowana podwodnym światem, ale mimo to porzuciłam cykl na około miesiąc. „Mroczny przypływ” pochłonęłam o wiele szybciej, ponieważ historia, którą w nim przedstawiono, najbardziej mi odpowiadała. Świat przedstawiony został szczegółowo opisany w pierwszym tomie, natomiast trzeci kręcił się tylko wokół akcji i intryg. Jednak na potrzeby poszukiwań talizmanów Donnelly wymyśliła niesamowite legendy oraz stwory, które siały strach w sercach syren.

Jeśli ktoś, tak jak ja, nie jest fanką Serafiny, nie musi się martwić. Tym razem książką została sprawiedliwe podzielona między sześć bohaterek, przez co nie denerwowałam się podczas czytania. Dodatkowo, wszelkie spiski i zdrady były ciekawym urozmaiceniem. Przez to historia nabrała nieco charakteru i nie była tak przewidywalna.

Największym minusem okazały się wątki miłosne. Poza głównym, który dotyczył Serafiny i Mahdiego, pojawiło się kilka nowych. Były one dla mnie bardzo dziecinne, a w dodatku  wzięły się nie wiadomo skąd. Przeważnie autorka wykorzystywała do przedstawienia ich rozwoju zwrotu „kilka dni później”, jakby to miało wyjaśnić uczucie rodzące się między syrenami.

Zauważyłam o wiele mniej śpiewanych zaklęć. Sposób czarowania wywarł na mnie ogromne wrażenie w pierwszym tomie, lecz jego brak w „Mrocznym przypływie” odebrałam dość neutralnie.
Tak jak w poprzednich tomach, rozdziały są krótkie, a duża czcionka poprawia komfort czytania. Nie mogę też odmówić książce pięknego wyglądu. Tym razem udało mi się nie zdrapać srebrnych napisów na przedniej okładce. Po raz kolejny otrzymujemy mapę podwodnych krain, ale niestety nie mamy już słownika z terminologią. Mimo to większość rzeczy zostaje wyjaśniona w ramach przypomnienia.

Czytając trzeci tom, czułam, że zbliżam się do końca tej opowieści. Talizmany powoli się odnajdują i trafiają w różne ręce. Bohaterowie łączą siły i podejmują trudne decyzje. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co przyniesie kolejna część, ale z pewnością będzie to najtrudniejsza misja bohaterek. Powieść „Pomyślne wiatry”, czyli finał sagi Ognia i Wody będzie miała swoją premierę 14 września.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Zielonej Sowie oraz portalowi efantastyka.pl.


|Sierpień| Podsumowanie miesiąca, z małym poślizgiem |

…wrzesień, miesiąc zmian!

Tym razem podsumowanie będzie nijakie. Przeczytałam zaledwie cztery książki, w dodatku na blogu zajdą spore zmiany.
Przede wszystkim dostałam przyjemną pracę, w której grafik jest zmienny, co nie tyle przeszkadza mi w czytaniu, co w pisaniu postów. Wracam późno, a po całym dniu pracy przy komputerze, ponowne siadanie do niego mnie drażni. 
Z racji napiętego harmonogramu, jestem zmuszona zrezygnować ze współpracy z portalem eFantastyka.pl, który był moim pierwszym, poważnym krokiem w blogosferze. Na blogu powinny pojawić się jeszcze recenzje pod ich patronatem, ale będzie to zaledwie kilka.
Od kilku dni wiem, że w końcu doczekaliśmy się z partnerem mieszkania, więc w najbliższych miesiącach znowu będzie trochę podróżowania.
Podsumowanie trochę słabe, ale jest za gorąco, żebym myślała, a w dodatku wolę skoncentrować się na postach, ponieważ najbliższe miesiące będą intensywne! 

Ciach! Krótkie włosy 😀
Szkoła na horyzoncie!