|Recenzja| Strach by Graham Masterton | ★★★★ |


Tytuł: Strach
Autor: Graham Masterton
Wydawca: Albatros
Tom: 3
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: Wrzesień 2000
Liczba stron: 286

Ocena: ★★★★


Do klasy Jima Rooka trafia nowy uczyć, Rafael Diaz. Jest on cichym młodzieńcem, dość inteligentnym, mimo iż jest w klasie specjalnej. Szybko staje się popularny, gdy przeprowadza magiczny rytuał, po którym jedna z dziewcząt traci swój lęk przed pająkami. Jak możemy się domyśleć, inni uczniowie proszę Diaza o to samo. Nim się jednak orientują jeden z przyjaciół trafia do szpitala, a inny ginie. Kto stoi za tymi wypadkami? A może, co?

Jest to moja pierwsza książka tego autora, którą dorwałam w nadmorskich festiwalach książkowych za 10 zł. Przeważnie, gdy łapię kaca książkowego sięgam po horror, bo to właśnie straszne historie zmotywowały mnie do czytania. O samym Mastertonie wiedziałam tyle, że piszę całkiem dobre, upiorne powieści. Grzechem więc było nie kupić.

Jak zrozumiałam, nie jest to pierwsza książka z przygodami nauczyciela Rooka. W tym tomie znalazło się kilka przytoczeń do wcześniejszych tomów, ale wszystkie były wytłumaczone i dotyczyła bardziej talentu Jima oraz straty bliskich. Przypuszczam, że nie popełniłam ogromnej gafy zaczynając od trzeciego tomu.

Utwór czyta się nieubłaganie szybko. Na początku historia nabiera ogromnego tempa i już po pierwszych kilku rozdziałach wiemy, co jest głównym problemem. Mimo to, ciągle mamy do czynienia z nowym kawałkiem układanki, zwrotem akcji lub ogromnym zaskoczeniem.

Chyba pierwszy raz, książka z tego gatunku mnie zaskoczyła swoim końcem. Myślałam: O, to pewnie koniec, wszystko minęło. Ale przede mną było nadal kilka rozdziałów, które były najbardziej intensywnymi.

Atmosfera powieści jest lekko upiorna. Podczas czytania czułam większą ciekawość niż strach. Do czasu. Jak już wspomniałam ostatnie rozdziały były… mrożące krew w żyłach? Chyba przesadziłam, ale miałam gęsią skórkę czytając na plaży w ogromnym słońcu. Dość dokładne opisy miały w tym swój udział. Bardzo podobał mi się wątek Majów i ich bóstw, a dodatek historii sprawił, że nie mogłam się oderwać od książki.

Ogólnie książka była bardzo wciągająca. Nie była to najbardziej upiorna historia z jaką miałam do czynienia, ale rozumiem fenomen Mastertona. Absolutnie nie skreślam autora, a wręcz przeciwnie, chętnie sięgnę po inne jego utwory. Styl jego pisania jest przyjemny. Musicie uwierzyć mi na słowo. Z racji, iż ostatnie dwa tygodnie spędziłam na słońcu, poziom tej recenzji może być dość niski, ale obiecuję, że sięgając po tę pozycję na pewno się nie zawiedziecie. Książka z pewnością jej horrorem, w którym występują pradawne rytuały Majów, trochę upiornych postaci, a nawet kocie zombie, więc jeśli to Was nie przekonało do niej, to nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć. 


|BookAThon #2/#6| Zanim się pojawiłeś by Jojo Moyes | ★★★★ |


Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawca: Świat Książki
Tom: 1
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 11 września 2013
Liczba stron: 382

Ocena: ★★★★

Wyzwanie II – Dokończenie lub rozpoczęcie serii

Wyzwanie VI – Wakacyjna miłość

Po całym szumie jaki zrobiła wokół siebie ta historia, a następnie jej ekranizacja, postanowiłam sięgnąć po nią. Idealnie pasowała do dwóch wyzwań, więc we wtorek rano odpaliłam czytnik i wpadłam…

Historia Lou i Willa nie jest typowym romansem, a po tym jaki tytuł nosi drugi tom książki, wiemy, że nie ma szczęśliwego zakończenia. Przynajmniej nie takiego, jakiego byśmy oczekiwali.

Zanim jeszcze sięgnęłam po dzieło Jojo Moyes, znałam jej zakończenie. To spowodowało, że bardzo opornie czytało mi się na początku. Najpierw zastanawiałam jak to się stanie, potem zaledwie odliczałam dni wraz z główną bohaterką. Mimo to nie mogę odmówić książce uroku oraz tego, że miłość nie jest w niej przesłodzona. Na początku byłam nieco zniechęcona, ponieważ co druga osoba przyznawała, że ostatnie strony wycisnęły z nich łzy. Prawda jest taka, że książka jest smutna, ale również prawdziwa. Kilka razy w kącku oka zakręciła się łza, ale fakt faktem, nie rozpłakałam się. Nikt natomiast nie wspomniał, że czasem historia ta wywoła u mnie śmiech.

Autorka poruszyła o wiele gorszy temat niż niepełnosprawność. Śmierć na życzenie osoby chorej jest dość drażliwa. Chyba każdy czytając losy bohaterów zastanawiałby się,  jakby zareagował na miejscu Lou oraz Willa. Mimo to, piszę w przyjemny sposób, całość wydaję się lekka. Akcja się nie dłuży, a więzi między bohaterami zacieśniają się w odpowiednim tempie.

Ogólnie rzecz biorąc książka podobała mi się o wiele bardziej niż to zakładałam. Chyba oczekiwałam czegoś na podobieństwo historii Hazel z powieści Johna Greena, a dostałam poruszającą powieść o, w sumie, szczęśliwe–nieszczęśliwej miłości. Mimo to, z ekranizacją poczekam, delektując się samą książką.


Podsumowując moje BookAThonowe wybory – jeszcze nic mnie nie zawiodło. Oby tak dalej!

Przeczytane – 668 stron. Pozostało – 832 stron.

|BookAThon #1| Księga cmentarna by Neil Gaiman | ★★★✩ |



Tytuł: Księga cmentarna
Autor: Neil Gaiman
Wydawca: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 3 października 2008
Liczba stron: 286

Ocena: ★★★✩


Wyzwanie I – Wakacje z duchami
Do tego wyzwania wybrałam „Księgę cmentarną” Gaimana. Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, ale po przeczytaniu mogę powiedzieć, że z pewnością mnie nie zawiodła.

Pierwsze rozdziały mnie wręcz usypiały i nie mam pojęcia dlaczego. Zrzucę to na wczesną godzinę rozpoczęcia wyzwania, ponieważ początek historii był całkiem przyjemnym. To właśnie wtedy dowiadujemy się jakim cudem mały Nikt Owens trafił na cmentarz, czemu otacza się tylko duchami i innymi stworami oraz jakie niebezpieczeństwa czyhają na niego w normalnym świecie. Co jakiś czas pojawiają się fragmenty dotyczące mordercy rodziny cmentarnego chłopca. Są one owiane tajemnicą i sugerują, że zbrodnia, która dotknęła rodzinę nie była przypadkowa. Po jednym z takich rozdziałów książka na dobre się rozkręca.

Neil Gaiman pisze w dość specyficzny sposób. Są to niby książki dla dzieci, jednak historie skierowane są dla dorosłych. Bez większego kategoryzowania. Chodzi o to, że język jest dość prosty, zdania krótkie bez zbędnych ozdobników. Treść jednak jest obrazowa, mroczna. Mogę wyobrazić sobie ekranizacje z pomocą Tima Burtona.
Ze względu na to, że jestem poza domem, a moja walizka była skrupulatnie ważona zdecydowałam się na wersję elektroniczną. Z tego co wynika, że przeczytałam 286 stron. Jest to nie wiele stron, ale mimo to książka zajęła mi cały dzień. Dlaczego? Moje wydanie było dość dziwnie sformatowane na czytniku, przez co często się zdarzało, niektóre linijki były przesunięte, zdania podzielone na kilka wersów albo wręcz przeciwnie, dialogi pisane łącznie. Robiłam więc kilka przerw, które pomogły mi odpocząć i wrócić do historii. Przez tę wersję odjęłam pół gwiazdki.

Według mnie historia Owensa była niesamowita. Książka mi się podobała i z chęcią przeczytam ją po raz kolejny, tym razem jednak w wersji papierowej. Był to idealny wybór do pierwszego wyzwania.

Wpisy BookAThonowe będą nieco krótsze, ale postaram się je dodawać zaraz po zakończeniu kolejnej książki.

Przeczytane – 286 stron. Pozostało – 1214 stron.

|Recenzja| Born with teeth by Kate Mulgrew | ★★★★★ |



Tytuł: Born with teeth
Autor: Kate Mulgrew
Wydawca: Back Bay Books
Miejsce wydania: Nowy Jork
Data wydania: 14 kwietnia 2015
Liczba stron: 320

Ocena: ★★★★★


Kate Mulgrew jest amerykańską aktork znana z roli kapitan Kathryn Janeway w serialu Star Trek: Voyager oraz Galiny Red Reznikov w Orange is the new Black.

Pochodzi z rodziny o korzeniach irlandzkich. W wieku 17 lat opuściła dom rodzinny i przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie nauczyła się aktorstwa. Przez 12 lat była żona dyrektora teatru Roberta Egana, z którym ma dwóch synów. Obecnie jest związana z politykiem Timem Haganem. Mieszka wraz z drugim mężem oraz dziećmi w Los Angeles.


Jest to pierwsza książka, którą przeczytałam i w całości składa się ze wspomnień autorki. Raczej nie czytam biografii, gdyż nigdy nie byłam na tyle zainteresowana czyjąś osobą. Postać Kate Mulgrew jednak przykuła moją uwagę. Aktorka już od najmłodszych lat nie miała łatwo. Specyficzne nastawienie rodziny, śmierć dwóch sióstr, oddanie dziecka do adopcji, gwałt oraz ciężka praca. Ubolewam, że książka ta nie została przetłumaczona na nasz ojczysty język, gdyż Kate, jako inteligenta kobieta używa dość skomplikowanego języka i nie każde zdanie mogłam zrozumieć, a musicie wiedzieć, że mimo wydarzeń jakie ją dotknęły, pisze z humorem, gdy ma do tego okazje.

Poza trudnym językiem, styl pisanie Kate Mulgrew jest świetny. Z zainteresowaniem czytałam o najważniejszych momentach jej życia, więc jeśli podoba Wam się Orange is the new Black i przypadkiem Red jest również Waszą ulubioną postacią, to zachęcam to zapoznania się z kilkoma wspomnieniami tej cudownej kobiety.